|
|
Star Wars: The Old Republic
Dawno, dawno temu, a dokładnie w 300 lat po wydarzeniach opowiedzianych w Knights of the Old Republic i na 3500 przed urodzinami Anakina Skywalkera pojawiło się nowe zagrożenie. Zepchnięte na ubocze wszechświata Imperium Sith pod okiem lordów Sith szykowało się wiele lat, by móc zaatakować Starą Republikę bronioną przez Rycerzy Jedi. Szybki atak doprowadził do śmierci milionów, a bezpośrednie zagrożenie Imperium Republiki, Coruscant, wymusiło na senacie zawarcie kruchego pokoju. Ów pokój zezwolił siłom Republiki na zmianę swojej doktryny i przygotowanie się do wojny. Nadchodzi czas zniszczenia, gdzie zarówno rycerze Starej Republiki, jak i młodego Imperium będą mogli wykazać się iście heroicznymi postawami. Nadchodzi najnowsze MMO BioWare, Star Wars: The Old Republic.
Dosłownie, każdy z graczy będzie mógł pokazać moc, niezależnie, po której stronie konfliktu stanie. Czy zagramy szafarzami jasnej strony mocy, czy siewcami tej ciemnej, zależy to tylko od nas. Co więcej, profesje nie będą ograniczone do wojowników władających mocą, więc nic nie stanie na przeszkodzie, byśmy wcielili się w kupca, przemytnika czy łowcę nagród. Ważne będzie to, po której stronie konfliktu się ustawimy i jak będą przebiegać nasze przygody.
Zresztą indywidualność ma być jednym z wyróżników The Old Republic. Już od momentu tworzenia postaci mamy otrzymać nieograniczone wręcz możliwości, by dowolnie wykreować swoje komputerowe alter ego. Wszystko - od rasy przez sylwetkę po twarz, ma zależeć tylko od nas i zezwalających na dowolną kreację postaci suwaków. Ciekawie też zapowiada się prestiż gracza, reprezentowany przez jego wygląd. Twórcy, nie stroniąc od porównań, przyznają, że ich założeniem jest, by postać pierwszolevelowa wyglądała jak Luke Skywalker pod opieką cioci Beru, by po latach zdobywanego doświadczenia przekształcić się w Luke'a z Powrotu Jedi czy Lorda Vadera z Imperium Kontratakuje.
Twórcy chcą zaimplementować w grze znany z innych produkcji BioWare system moralnych wyborów. Te nie tylko zmienią bieg naszej historii, ale mogą spowodować, że nagle zmieni się nasz światopogląd i chcąc nie chcąc, bliżej będzie nam do drugiej strony konfliktu. Ten system wyborów może również na zawsze zablokować dostęp do większych questów, przedmiotów czy nawet pojazdów. Często więc zdarzą się sytuacje, w których zatrzymamy się na dłużej przed monitorem, by wybrać mniejsze zło. Zapowiada się ciekawie i - co najważniejsze - idealnie pasuje to do uniwersum Gwiezdnych Wojen.
Jednak to nie ostatnia niespodzianka, jaka ma być zaimplementowana w The Old Republic. Podobnie bowiem jak w innych grach BioWare nie będziemy zmuszeni podróżować samotnie. Nic nie stanie na przeszkodzie, byśmy poprowadzili drużynę i by w jej skład wszedł dosłownie każdy z NPC-ów napotkanych przez bohatera. To, czy zdobędziemy jego sympatię, zależeć będzie od naszego charakteru i podejścia do postaci. Im bardziej nam się to uda, tym bardziej dana postać będzie w stanie poświęcić się dla kontrolowanego bohatera. Myślicie o Hanie Solo i Chewbacce? I bardzo dobrze - o to właśnie chodziło twórcom gry. Warto też dodać ich obietnice o braku możliwości spotkania tego samego NPC-a w różnych drużynach. Jak tego dokonają? Na to pytanie chyba nikt nie zna odpowiedzi.
Oprócz tego gra zapewni wszystko to, co tak kochamy w grach MMO. Będzie więc crafting, będą indywidualne pojedynki PVP na miecze świetlne oraz wielkie bitwy, w których walczący przysłonią trzy czwarte ekranu. Potyczki owe w The Old Republic mają być dużo bardziej dynamiczne niż pojedynki serwowane dotychczas w najbardziej popularnych MMO. Grafika ma przypominać tą z jaką mamy styczność w World of Warcrat dzieki czemu SWTOR będzie o wiele mniej podatny na upływ czasu.
Orginalny tekst na: gry.wp.pl
|
|